Teraz po mojemu :P

Tomek | Ogólne | 14 grudnia 2007

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, za siedmioma morzami, za siedmioma lądami żyła sobie Królewna. Była najpiękniejsza w świecie, miała piękne włosy, uśmiechem onieśmieliła niejednego królewicza. Wszędzie, gdzie się pojawiała, słońce świeciło jaśniej, wiatr smagał radośniej, chmury żywiej tańcowały, deszcz tak jakby lżej padał. Słowem – raj na ziemi. Ale właśnie. To nie było na ziemi tylko w świecie bajkowym. A ponieważ wyobraźnia ma w nim więcej do gadania niż u nas, w rzeczywistości, Królewnie znudziło się w idyllicznym świecie i postanowiła się przeprowadzić. Spakowała walizki, pożegnała się ze wszystkimi i zmieniła lokum. O ile nie mamy żadnej wiedzy, w jakim okresie w świecie bajkowym żyła Królewna, udało się ustalić, kiedy nastąpiła przeprowadzka – było to 15.11.1984. Wtedy właśnie urodziła się Gosia.

To nie jest jeszcze moja bajka. Moja zaczęła się w wakacje 1999. Znaczy się ja wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to bajka i raj na ziemi i w ogóle. Teraz zresztą też nie nosi znamion bajki klasycznej, gdyż miejsce happy-ending zajmuje happy-lasting. Ale nie wyprzedzajmy faktów, wakacje ‘99 pozostaną niezapomniane. Nie dlatego, że otworzyłem oczy, zobaczyłem moją Królewnę i zakochałem się od pierwszego wejrzenia i żyję szczęśliwie (długości życia jeszcze trochę brakuje), o nie. Po raz pierwszy pojechałem na wakacje bez siostry! WOO HOO (H. Simpson)! Mogłem robić, co mi się żywnie podobało i postanowiłem z tego skorzystać. Ludzie się upijają, ćpają, przeżywają pierwszy raz, buntują się, takie tam. Ja nawróciłem się (czy tam ok, rozpoczął się żmudny proces dojrzewania w wierze, och ach, ę ą, w ogóle) i zadecydowałem, że moje kilka lat życia będzie związane z Oazą. Ona też. I tak się nam życie przeplatało. Po pół roku zrozumiałem, że powinienem byłem się zakochać od pierwszego wejrzenia w ciemno. Ale Gosia jeszcze nie rozumiała wtedy, że jestem największym darem od losu, jaki jej się przytrafił (właśnie przeczytałem to Gosi, zaczęła mnie trącać i kłuć długopisem, mówiąc „paskud jesteś” - to też czytam i mnie skubie śmiejąc się; słowem – cel osiągnięty). Tak się mijaliśmy trochę (nie za długo) i trafiliśmy na punkt przełomowy. I się przełamaliśmy 20.05.2001 ok. godziny 10:00. Byliśmy sobie razem długodystansowo, wiernie wspieraliśmy Telekomunikację Polską S.A., Przedsiębiorstwa Komunikacji Samochodowej, stacje paliw, kwiaciarnie, prezenciarnie, kawiarnie, restauracje. Wzloty, upadki, Gosia nas umacniała, ja też się starałem. Poznawaliśmy się coraz bardziej. Wiecie jak to jest, a jak nie wiecie, pewnie jeszcze zdążycie się dowiedzieć. W każdym razie sprawy sobie dojrzewały. Po około 206099100 sekundach, czyli 3434985 minutach, czyli 57249 godzinach, czyli 2385 dniach, 29.11.2007 ok. 20:45 wyskoczyłem z pytaniem, Gosia zaś zgodziła się. Awansowałem.

Komentarze (2) »

  1. Fajnie tak.. Czy pamiętacie jak się poznaliśmy..? I kiedy?:) Tyle czasu… I jak bardzo zmieniliśmy się od tamtej pory. Czy to nie były akurat Wasze początki bycia razem..?:) Nie zapomnę do dziś tej takiej zabawnej pary(takie wrażenie na mnie zrobiliście:P) Ona roześmiana, szalona w glanach.. On poważny(?) chyba zamyślony, ale inny od Gosi:):):):) Fajnie tak… Cieszę się bardzo.. :D

    Kinia — 14.12.2007 @ 12:41

  2. Dobrze się czyta. Jeszcze lepiej gdy ‘ma się podobnie’. Nie jest mi trudno cieszyć się waszym szczęściem, z tym wiekszą przyjemnością to czynię :)

    AQ — 14.12.2007 @ 21:31

RSS komentarzy. TrackBack URI

Odpowiedz

Polski Wordpress
Oparte na WordPress | Theme by Roy Tanck. Tłumaczenia dokonał azWeb dla Polski support WordPress